poniedziałek, 12 marca 2018

Czas na dowództwo - staroci część druga

Tym razem skromniejsza porcja moich starych wypocin malarskich.
Trzech khador'skich warcasterów - Kommander Harkevich, Forward Kommander Sorscha (moja pierwsza miłość w tej grze) oraz on - man in the machine - jedyny i niepowtarzalny - Karchev the Terrible.



Pozostali dowodzący, albo nie doczekali się nowych zdjęć, albo mają figurki tak urocze, że aż dziw bierze, jak to zostało dopuszczone do masowego odlewania... Vladimir, the Dark Prince - z jego deską - tak na przykład...

  


No, a tutaj jak powinien wyglądać facet zamknięty w wielkim, metalowym pancerzu - bynajmniej nie tak jak tutaj.



poniedziałek, 26 lutego 2018

Warsztat Kozy #3 Unboxing: Scibor Miniatures - SF Roman Legionaries

Szybki post, po dłuższej przerwie - niestety jak człowiek cierpi na brak wolnego czasu, to już na całego.
Myślałem, że pierwszymi modelami od Scibora, z którymi przyjdzie mi się mierzyć - będą moje krasnoludy - jak już uzbieram jakąś konkretniejszą ich ilość.


Stało się inaczej, bowiem do sporej ilość modeli ze stajni GW - które aktualnie kończę składać - trafiły w moje ręce dwie figurki z linii - SF Roman Legionaries: Cezar of Rome oraz Roman Cruiser Mech Suit.
Byłem bardzo ciekawy tych żywicznych modeli - znacznie większych od krasnoludów, które posiadam.


Jakość odlewów jest naprawdę dobra - nieco pracy z nożem, pilnikiem i dremelem i wszystkie części były wyczyszczone - bez większych problemów.


                                                         

Złożone modele - o ile Cezar ma naprawdę ładną rzeźbę i linię, tak Mech Suit - cóż jak dla mnie jest zbyt klockowaty, a ramiona to już w ogóle nieporozumienie - nawet te lwie tarcze ratują je w niewielkim stopniu.





Tak, czy inaczej - po dokładniejszym przejrzeniu linii SF, na stornie producenta, muszę stwierdzić, że zdecydowana większość tych figurek - to doprawdy modele, które mogą stać się ozdobą niejednej kolekcji. 

piątek, 9 lutego 2018

Warsztat Kozy #2 Powiew wiosny - coś nowego do Khadoru

No i nareszcie udało się przysiąść na chwilę do własnych figsów 😉
Kontynuując szybko-nudny schemat mojej armii - dwóch solosów i jack. 



Tą panią malowałem uczciwie, od początku do końca.

Natomiast jeśli idzie o Manhunter'a i Berserker'a, to przyznaję się - nieco oszukiwałem - oba modele były już wcześniej w jakimś tam stopniu zaczęte - czekały tylko żeby je nareszcie skończyć (przy ostatnim porządkowaniu szafy znalazłem jeszcze kilka takich - kiedy znowu dopadnie mnie niemoc i zwątpienie, będą w sam raz...)





piątek, 2 lutego 2018

Grawerna #1 The Others

Gra warta grzechu?


Tak po prawdzie, to jako pierwszy chciałem opisać inny tytuł - ale jak to zwykle bywa, wyszło inaczej.

No to lecim - The Others - gra, która leży już na mojej półce od jakiegoś czasu, a o której ostatnio ponownie przypomnieli mi znajomi.

Kiedy zobaczyłem to pudło na sklepowej wystawie, a następnie wziąłem w swoje ręce - dotarło do mnie, że bardzo, bardzo chcę to mieć...
Po otwarciu - o tak - ta sama sytość, jaką pamiętam z Zombicide'a - innej gry przy której majstrował CMON, a w którą miałem przyjemność pogrywać.

Ależ bardzo, bardzo chciałbym mieć kiedyś czas, żeby go pomalować...

Figurki, jak na planszówkę, są świetne, z samym awatarem Pychy na czele! A płytki mapy, żetony, karty oraz plansze Grzechu i bohaterów - wszystko to zdobią naprawdę ładne grafiki.

O co więc tutaj chodzi?
Istotą rozgrywki, są zmagania członków oddziału FAITH ze sługami Grzechu, który do naszego świata sprowadzili członkowie Hell Club'u. Innymi słowy jeden z grających wciela się w rolę Grzechu (w podstawce są dwa do wyboru), pozostali zaś (od 1 do 4 graczy) prowadzą wybraną postać/cie - po szczerości członkowie FAITH w większości przypominają typów spod ciemnej gwiazdy, a nie bohaterów mających ratować ludzkość.

Jeśli idzie o zasady, nie będę się zagłębiał - wszystko dokładnie (chociaż, tutaj zgrzyt - miejscami zdarzają się pewne niedomówienia) opisane jest w instrukcji, która podobnie jak plansze i karty okraszona jest całą masą świetnych ilustracji i, co bardzo miłe, ciekawymi fabularnymi wstawkami - klimat moi drodzy. KLIMAT!

Co do samej gry, najważniejsze są scenariusze - zawierają one wszystko - od możliwych układów płytek miasta, poprzez dodatkowe zasady rozgrywki, po warunki zwycięstwa członków FAITH kończąc (Grzech ma w grze jeden cel - zabić bohaterów). Rozgrywka zaś - to dobrze znany system turowy - w każdej po dwie bazowe rundy na gracza (ta wartość może wzrosnąć) plus ewentualne reakcje Grzechu. Na początku i końcu tury rozgrywane są dodatkowe wydarzenia określone scenariuszem, kartą Grzechu, postępem Apokalipsy etc.
Ostatecznie wszystko zaś sprowadza się do wspólnego planowania i kulania kostkami...
No właśnie kostkami. Dla mnie to doprawdy, wielce irytujące, że chyba największą wadą gry - jest coś tak trywialnego jak kości.
I bynajmniej nie chodzi mi o to, że nadmierna kostkologia niszczy balans gry - nie. Wszakże wszędzie tam, gdzie gracze są zmuszeni do korzystania z tego wynalazku, należy liczyć się z tym, że w pewnym momencie możemy zamiast korzystnego wyniku, ujrzeć środkowy palec.
W The Others problemem jest to, że tychże kości jest zwyczajnie za mało! Kiedy wiec przychodzi czas jakiegoś epickiego starcia - ostatecznie kończy się to tym, że należy sięgnąć po kartkę i ołówek (lub znaleźć inną metodę) i zacząć zapisywać wyniki, bo musimy dorzucać kości do pełnej puli.
Trochę to słabe, jak na grę za około trzy stówy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są dostępne dodatkowe zestawy kości - ale umówmy się - za jakieś trzy dychy otrzymujemy 3 kości FAITH i 3 Grzechu - to trochę za mało. Biorąc pod uwagę fakt, że takich zestawów przydało by się dokupić minimum trzy - można szybko stanąć przed dylematem - kupić dodatek z nowym Grzechem, czy kilka kawałków plastiku... Słabo.



Ogólnie jednak, poza powyższym nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Gra ma genialny klimat
i wprowadza w rozgrywkę pewne nowe pomysły. Jednym z nich, jest wskaźnik zepsucia, reprezentujący wpływ Grzechu, na postacie prowadzone przez graczy - z jednej strony jego wzrost powoduje otrzymywanie jednorazowych lecz bardzo silnych bonusów, z drugiej, jeśli się przeholuje - bardzo łatwo doprowadzić swojego bohatera do przedwczesnej śmierci. A należy pamiętać, że w grze zawsze biorą udział 3 lub 4 (łącznie jest ich 7) postacie (dostosowane do ilości graczy) - pozostałe tworzą rezerwę, z której uzupełnia się wyeliminowanych członków FAITH. Kiedy rezerwa się wyczerpie, a grający byli by zmuszeni, kolejny raz z niej skorzystać - THE END - Grzech wygrywa.

Podsumowując. Gra ma swoje bolączki - poza nieszczęsnymi kośćmi oraz miejscami niejasną instrukcją, niektórzy zapewne zarzucili by jej i to, że Grzech, już od początku posiada przewagę nad pozostałymi graczami - która to wraz z postępem rozgrywki tylko rośnie - ja osobiści odbieram to jednak jako plus, bowiem fakt ten, dobrze oddaje realia świata, a poza tym zmusza do faktycznej kooperacji pomiędzy grającymi.


Inne plusy - poza wcześniej wspomnianym genialnym klimatem oraz świetnym wykonaniem - regrywalność gry!
W podstawowej wersji gry mamy siedem scenariuszy (każdy można rozegrać na dwa sposoby), co w połączeniu z dwoma Grzechami do wyboru oraz trzema rodzajami podstawowych sługusów Złego - tworzy solidne zaplecze.
A przecież do tego dochodzi jeszcze sama pula postaci - wybór tych którymi zaczniemy rozgrywkę, też nie jest bez znaczenia.

Tak oto tworzy się naprawdę szeroki wachlarz możliwości, który sprawi, że spokojnie uda nam się rozegrać kilkanaście (właściwie to pewnie więcej) niepowtarzalnych rozgrywek (i to tylko podstawową wersją gry) w ponurym świecie opanowanym przez Siedem Grzechów.
Dlatego też myślę, że The Others jest pozycją zdecydowanie wartą polecenia.